• Wpisów:8
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis:294 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 424 / 515 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pewna dziewczyna opowiedziała mi historie o tym jak dała rade przezwyciężyć swój strach. Powiedziała mi, że pomógł jej w tym pewien anioł.
Mówiła, że już od małego bała się zostać sama. Zawsze starała się być dla wszystkich miła i uczciwa by nie mieć wrogów i by mieć w razie czego na kim polegać. Ludzie różnie ją traktowali...jedni byli gdy chcieli, drudzy gdy czegoś potrzebowali, a inni byli tylko na chwile mimo iż składali obietnice, że jej nigdy nie zostawią.
Gdy trochę podrosła już nie chciała wielu przyjaciół czy znajomych, ale chociaż jedna osobę, która by jej pomogła przezwyciężyć strach i która zostałaby na zawsze. Kilka razy się zawiodła, ale nie traciła nadziei i dalej czekała na tego jednego...
I się pojawił...
Przyszedł do dziewczyny, oddał jej swoje serce, ale ona wciąż się bała i nie była pewna...ale zaufała mu i również oddała mu serce...
Był przy niej, oddawał jej wszystko co miał,a ona była szczęśliwa, że ma kogoś takiego jak on...nie chciała go stracić, jednak jak się później okazało on był aniołem zesłanym dla dziewczyny i musiał wrócić by nie tylko opiekować się dziewczyna, ale i wieloma innymi osobami.
Dziewczynie było przykro, że może nie doceniła go tak jak powinna, ale już nie boi się aż tak bo wie, że on wciąż przy niej jest i będzie, aż pewnego dnia znów się spotkają.
 

 
Dawno dawno...no dobra nie tak dawno temu...żyła sobie dziewczyna, która może nie była modelką ani wybitnym naukowcem, ale była normalną nastolatką i jak większość dziewczyn w jej wieku pragnęła poznać czym jest miłość. Wierzyła, że każdy gdzieś ma swoją drugą połówkę, jednak przez połowę życia szukają siebie nawzajem albo nie dostrzegają, że ta prawdziwa miłość jest tuż obok.
Od dziecka była miłą, wstydliwą romantyczką, która mimo wielu prób zawsze była sama. Przyjaciół miała kilku ale nie o taką bliskość jej chodziło. Chciała mieć kogoś komu bd mogła wszystko powiedzieć, do kogo bd mogła się przytulić i powiedzieć "Kocham cie". Chciała wiedzieć, że ma przy sobie kogoś mimo wszystko i nieważne co by ktoś powiedział. Chciała tylko JEGO.
Pewnego razu poznała chłopaka, który może nie był początkowo w jej guście, ale nie dawał za wygraną. Dziewczyna nie nastawiała się już na coś wielkiego, bo już się tyle razy zawiodła, że nie chciała by i tym razem ktoś ją oszukał.
W pewnym momencie ich znajomości dziewczyna przekonała się do chłopaka i się w nim zauroczyła.
Dalej bała się odrzucenia i tego, że to wszystko jej się śni a on zaraz zniknie, ale jednak chciała spróbować.
Chłopak był inny niż wszyscy których do tej pory poznała. Naprawdę pokazywał, że chciał tylko jej.
W końcu byli razem i świetnie się dogadywali. Oczywiście były kłótnie, ale zawsze dochodzili do porozumienia.
Naprawdę dziewczyna się zakochała i miała nadzieje, że dzięki niemu nikt już więcej jej nie oszuka.
Jednak nie było im dane być na zawsze razem. Chłopak miał wypadek, a dziewczyna się załamała.
Którejś nocy chłopak przyszedł do niej we śnie i powiedział, że chce by żyła dalej i była szczęśliwa. Kocha ją bardzo mocno i zaczeka na nią, ale teraz ona musi żyć.
Od tamtej pory dziewczyna zaczęła znów walkę z życiem i nie chciała się poddać bo wiedziała, że on na nią patrzy i nie chciała go zawieść.
 

 
To co było już nie wróci...
To już nie te czasy, nie ci ludzie i nie te miejsca...
Teraz żyjemy tylko nadzieją...ona umiera ostatnia...
 

 
Dwa słowa, dziewięć liter...a tak wiele znaczy...
 

 
"Nie wypuszczaj mnie z rąk
bo rozbije się w pył
jestem jak kruche szkło
pod światło nie patrz na mnie dziś
nie wyganiaj ze snów
na ten bez ciebie świat
miłość to kruchy lód
wie dobrze ten kto spadł..." - Mateusz Mijal
 

 
Czasami aż niewiarygodne jest to jak szybko czyjeś życie może się zmienić. Nagła utrata pamięci, śmierć, wypadek albo inne nagłe sytuacje, których nie planujemy, a zmieniają nasze życie na zawsze...
Jak szybko może zniknąć szczęście, radość i uśmiech... nikt się tego nie spodziewa, a jednak takie sytuacje się zdarzają i co wtedy ludzie mówią ?
"Będzie dobrze", "Trzeba żyć dalej", "dasz rade.."
Jednak to nie oni cierpią w tym momencie...to nie oni zostają z tym sami, któregoś dnia...
Samotność jest jak pokój bez drzwi, okien, bez światła....tylko ciemny pokój i ta jedna jedyna osoba. Przez chwile to może byś fajne... nikt nie marudzi nad głową, można w spokoju pomyśleć, a nawet odłączyć się i po prostu odpocząć...ale na dłuższy czas to jest straszne uczucie...W gorsze dni nie ma się do kogo przytulić, wyżalić się i wypłakać się w ramię...
Ktoś może powiedzieć..."A rodzina? Przyjaciele? Znajomi?"
Są...ale przez moment, a czasami osobie samotnej nie jest potrzebny tłum...tylko potrzebna jest osoba, która ją zrozumie, która będzie zawsze, która będzie wiedzieć bez słowa kiedy coś się dzieje nie tak i co w tej sytuacji zrobić. Osoba której można zaufać, pokochać i oddać jej serce w przechowanie na zawsze...
Ale nie każdy ma to szczęście mieć taką osobę lub żyć z taką osobą na zawsze...
 

 
W tym roku życzę wszystkim, aby w zdrowiu i spokoju spędzili Święta Bożego Narodzenia wśród bliskich, abyście żyli długo i szczęśliwie oraz abyście i po świętach żyli w zgodzie długo i szczęśliwie.
Nigdy nie wiemy co życie nam przyniesie. Czasami kłócimy się o głupoty, rozstajemy się w złości i czujemy urazę do kogoś, a nie widzimy tego, że któregoś dnia ta osoba może wyjść z domu i możemy jej już nigdy więcej nie zobaczyć... Wiem...jesteśmy ludźmi i mimo iż każdy wie o czym mówię to dopóki sam kogoś nie straci to nie zrozumie i tego nie przyswoi. Tak jesteśmy skonstruowani...
 

 
Każdy widzi świat inaczej...każdy pragnie żyć długo i szczęśliwie...ale jednak nie zawsze jest nam to dane.
Niektórzy przychodzą, drudzy odchodzą i dla niektórych może być to rzecz normalna, ale dla tych którzy tracą kogoś naprawdę bliskiego jest to ciężkie do zrozumienia...pytamy "Dlaczego on/ona?" Chcemy znać odpowiedź i zrozumieć by było nam łatwiej, ale nikt nam dokładnej odpowiedzi nie da...bo po prostu takie jest to życie...
Każdy ma swoją świeczkę, która kiedyś się wypala...szkoda tylko, że niektórzy zasługują by żyć dłużej, a nie mogą